poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział V "Ty powinnaś iść na aktorstwo, a nie medycynę."

/Dzień wyjazdu chłopaków/
Dzisiaj chłopcy muszą wrócić do Dortmundu. Dziewczyny wraz z Furmanem postanowiły odwieść chłopaków na lotnisko. Gdy już byli w wyznaczonym miejscu, mieli niemałe problemy z pożegnaniem. Najwięcej z tym problemów mieli Mitch i Mary. W czasie pobytu chłopaków w Warszawie młoda Kubiszewska bardzo zbliżyła się do bramkarza BvB.
- Mitch, masz do mnie zadzwonić jak tylko wylądujecie! - upominała go po raz trzeci tego dnia.
- Dobrze Marysiu. Nie denerwuj się. - uspakajał ją. Lenka, Gabi, Marco, Mario i Dominik byli zdziwieni zachowaniem tych dwoje, ale czego się nie robi z miłości. - Przyjedziecie do nas za niedługo? - zapytał dziewczyny Mitchell.
- Raczej nie za niedługo, bo zaczyna się rok akademicki, a jeżeli nie wiecie, to my się edukujemy. - powiedziała Len.
- Tak, to co studiujecie? - zapytał zaciekawiony Mario.
- Mary dziennikarstwo, Lenka psychologię, a ja medycynę. - odpowiedziała za wszystkie Gabi.
- Aha! - powiedzieli chłopaki z Borussii.
- Musicie już iść na odprawę. - wtrącił swoje trzy grosze Furman. Wszyscy zaczęli się żegnać. Gdy Lenka miała już powiedzieć coś Marco, on przytulił ją i powiedział:
- Będę tęsknić! - powiedział jeszcze bardziej przytulając Lenkę.
- Uwierz mi, że ja też. - powiedziała prawie przez łzy. Chłopcy przeszli przez odprawę, a dziewczyny wraz z Furmanem machali im.
- Do zobaczenia! - krzyknęli piłkarze Borussii.
- Żegnajcie! - odkrzyknęli.
- To co moje studentki, idziemy na pizzę? - zapytał Furman.
- Braciszku jak zwykle masz zajebiste pomysły. - powiedziała Lenka i dała Dominikowi buziaka w policzek. Pojechali do ich ulubionej pizzerii. Usiedli przy stole, podeszła do nich kelnerka.
- Poprosimy dwie średnie pizzy z kurczakiem, zieloną cebulką i origami. - wyrecytował młody piłkarz Legii Warszawy.
- Oczywiście. - powiedziała atrakcyjna blondynka, uśmiechając się i zalotnie trzepiąc rzęsami do kuzyna Lenki. W Gabrysi się zagotowała. Przez długi czas postanowiła być obojętna wobec Furmana, ale teraz miarka się przebrała.
- Mam nadzieję, że nie zapomniałeś kochanie, że jutro jedziemy do moich rodziców. - powiedziała Gabi, przytulając się do piłkarza.
- Eee, yyy, nie zapomniałem. - powiedział zdziwiony. Lenka i Mary ledwo powstrzymywały śmiech, a kelnerka ze wstydu oblała się królewską purpurą i odeszła.
- Ale cyrk zrobiłaś! - powiedział śmiejąc się Mary.
- Ty powinnaś iść na aktorstwo, a nie medycynę. - powiedziała poważnie Lenka. Gabi nie grała. Gabrysie robiła, to co czuła. W tej chwili była pewna, że Furman nie jest jej obojętny. On nigdy nie był jej obojętny.
- Pomyśle nad tym. - powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało. Dominik nadal siedział oszołomiony, przytulając Gabi. W ciągu tych kilku minut był najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. Gabi jednak oswobodziła się z jego uścisku. Do Marysi zadzwonił Mitch. Chłopcy szczęśliwie dolecieli do Dortmundu. Po kilkudziesięciu minutach do ich stołu podszedł kelner i przyniósł im zamówione danie. Zjedli i rozmawiali. Postanowili pojechać do mieszkania dziewczyn, bo chcieli zobaczyć mecz ligi hiszpańskiej. Mecz zapowiadał się obiecująco, w końcu Barca miała podjąć Real. Zasiedli przed telewizorem i zaczęli obstawiać wyniki.
- 2:2. - powiedział Dominik.
- 3:1 dla Barcy. - zadecydowała Lenka.
- 2:1 dla Realu. - zapowiedziała Gabi. Marysia postanowiła nie wypowiadać się w tym temacie. Walka była zacięta. Po dziewięćdziesięciu trzech minutach mecz zakończył się wynikiem 2:2.
- Ha, wygrałem. - powiedział zadowolony piłkarz.
- Tia, to co chcesz? - zapytała Lenka. Jeszcze kiedy mieszkali razem z mamą i tatą Dominika, zawszeli obstawiali wyniki meczy. Jak któreś z nich trafiło druga osoba musiała spełnić jego życzenie. Państwo Furman wcale nie byli zdziwieni widokiem Lenki sprzątającej pokój Dominika, albo młodego piłkarza ręcznie piorącego sukienki Lenki. 
- Chcę jutro na śniadanie naleśniki. - rozkazał.
- Czyli automatycznie zostajesz u nas na noc? - zapytała, a bardziej stwierdziła Gabi z trudem ukrywając zadowolenie.
- Oj jak ty mnie dobrze znasz. - odpowiedział. Dziewczyny umyły się i przygotowały Dominikowi miejsce do spania.
- To co braciszku. Prysznic i lulu. Dobranoc! - powiedziała Len.
- Dobranoc. - odpowiedział. Wszyscy już zasnęli. Gabi około godziny 1:30 zaschło w gardle. Jak na złość nie miała na szafce nocnej wody. Zeszła do kuchni i nalała sobie do szklanki zimnej, gazowanej wody. Zapomniała, że w salonie na kanapie śpi Furman. Trochowska obudziła przez przypadek pomocnika Legii. Ten podszedł do niej i przytulił ją od tyłu.
- Co to była za akcja w pizzerii? - zapytał szeptem.
- A tak się wygłupiałam. - stwierdziła.
- Zależy ci na mnie. - stwierdził zadowolony i obrócił Gabrysię w jego stronę. Zaczęli się do siebie przybliżać. Gabi czuła oddech Dominika na swoich wargach i wtedy stało się coś czego nie spodziewali się oboje. Pocałowali się, a po tym pierwszym pocałunku nadeszły kolejne, bardziej namiętne. Pożądanie rosło w zaskakującym tempie. Powoli pozbywali się swoich ubrań, których była znikoma ilość. Dominik był tylko w bokserkach, a Gabi miała na sobie krótkie szorty i długą koszulę. Przenieśli się do salonu i tam przeżyli swoją pierwszą wspólną noc. Nie żałowali tego co zrobili.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Chciałam wam życzyć Wesołych Świąt, przeżytych w gronie rodzinnym. Pysznych dwunastu potraw.
Wspaniałych, wymarzonych prezentów i dla osób, które piszą tak jak ja opowiadania dużo weny.
Przed Nowym Rokiem pojawi się jeszcze jeden rozdziała.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz