- Ja nie mam nic przeciwko temu, żebyście były całe w mące, ale w to sprzątacie. - dziewczyny ogarnęły kuchnie, a w tym czasie Lena zjadła śniadanie.
- To kiedy spotykasz się z tym piłkarzem? - zapytała ciekawska dusza - Marysia.
- Dzisiaj o 15:00, pod stadionem. - powiedziała Len z uśmiechem na twarzy.
- Uuuuu! Szykuje się randka roku! - wtrąciła się do rozmowy Gabriela.
- Chodź! Musisz się zacząć szykować!
- Jest dopiero 10:00. Jeszcze nie muszę.
- Musisz, musisz. - przekonywały ją dziewczyny. Lena poszła się umyć, a w tym czasie dziewczyny się przebrały i przygotowały wszystkie potrzebne rzeczy do metamorfozy Len. Gdy blondynka wyszła z łazienki, dziewczyny wzięły ją w obroty. Najpierw wysuszyły jej włosy i lekko pofalowały. Potem wybierały strój. Zajęło im, to półtorej godziny. Wybrały to:
- No, no, no! Wyglądasz zabójczo! - krzyczała podekscytowana Gabi.
- Tak wyglądasz nieziemsko! - potwierdziła Marysia.
- Dzięki dziewczyny za pomoc. Makijaż zrobię sobie sama. - powiedziała przeglądając się w lustrze Len.
- Ok, to my nie przeszkadzamy. - powiedziała Mary - Chodź Gabi! - wyszły z pokoju Lenki, a ona zaczęła robić sobie makijaż.
- Yhy, nawet nieźle wyglądam. - mówiła sama do siebie - Ale to jest piłkarz. On ma takich jak ja na pęczki. - powiedziała spoglądając na swoje odbicie.
- Lenka już 14.45! Spóźnisz się! - krzyczała z pierwsze piętra Mary. Lenka chwyciła swoją torbę i pobiegła na dół. Ubrała w try migach buty.
- Pa dziewczyny!
- Pa i powodzenia!
Lenka powolnym krokiem kierowała się w stronę stadionu. Gdy już znalazła się na miejscu zauważyła Marco.
- Hej! - powiedział i dał jej buziaka w policzek, co Lenę bardzo zdziwiło.
- Cześć!
- To gdzie idziemy?
- Z tego co ja pamiętam, obiecałeś mi kawę.
- Ok, a znasz jakąś fajną kawiarnię?
- Tak! Chodź! - powiedziała i zaczęli kierować się do ulubionej kawiarni Lenki.
W tym czasie u dziewczyn...
- Gabi schowaj tą głowę niżej. - mówiła szeptem Mary - Bo nas Lenka zobaczy.
- Eee tam, nie bój żaby. Ona jest za bardzo zajęta Marco. - odpowiedziała przyjaciółce i puściła jej oczko. Na co Mary pokręciła głową.
- Ej, patrz. - powiedziała i wskazała palcem na dwóch szatynów kryjących się za drzewem. - Oni ich chyba też śledzą!
- Robimy z nimi sojusz?
- Yhy, poza tym są nawet przystojni.
- Bo to piłkarze Borussii. Trzeba będzie dotrzeć do nich po szwabsku.
- Będę musiała szczekać po niemiecku?
- Niestety. - dziewczyny na paluszkach podeszły do chłopaków.
- Hej!
- Cześć! - powiedzieli chórem
- Wy też ich śledzicie? - zapytała wprost Gabi
- No tak jakby...
- To witajcie w klubie. Ta ładna blondynka, która jest z waszym kumplem,to nasza przyjaciółka. - powiedziała Mary, przy czym uśmiechała się zalotnie do wyższego z mężczyzn.
- Aha, a tak w ogóle, to ja jetem Mario, a to Mitch. - podali sobie ręce.
- A ja jestem Gabi, a to Marysia.
- Patrzcie! Weszli do tej kawiarni. - powiedziała Mary.
- Usiedli w kącie, może nas nie zauważą, jak tam też wejdziemy. - podsunął pomysł Mario.
- Może, warto zaryzykować! - zgodziła się z Mariosiem Gabi.
- To wbijamy! - powiedzieli zgodnie Mitch i Mary. Razem udali się do małej kawiarni. Usiedli przy jednym z stolików, tak aby mogli obserwować Marco i Lenkę, ale także tak, ażeby ich nie spostrzeżono.
- Uroczo wyglądają. - powiedziała szczerze Marysia.
- Yhym. Marco się zakochał. - powiedział Mario - Tylko on potrafi wszystko spieprzyć, ale chyba nie będzie, aż tak głupi.
W tym czasie u Marco i Lenki...
- Haha! - nie posiadała się ze śmiechu ze śmiechu Lenka - Nie wiedziałam, że u was w szatni jest tak śmiesznie.
- Ha, jest i to bardzo! - śmiał się z Lenką Marco - Może kiedyś cię zabiorę.
- Chętnie bym przyjechała.
- A ja chętnie oprowadziłbym cię po Dortmundzie. - powiedział uśmiechnięty.
- Marco?
- Tak?
- Nie wydaje ci się, że ktoś nas obserwuje?
- Też miałem takie uczucie, ale wolałem siedzieć cicho, niżeliby robić z siebie idiotę. - Marco i Len w tym samym czasie zwrócili swój wzrok na śmiejącą się na drugiej stronie sali grupkę. Marco zobaczył wśród nich swoich kolegów, a Lenka swoje przyjaciółki. - Nie no zabiję!
- A ja je zamknę w piwnicy!
- To ty je znasz?
- Ja z nimi mieszkam. - podeszli do bawiącej się grupy. - Cześć dziewczyny! Cześć chłopcy!
- Właśnie witajcie! - zawtórował Lence Marco.
- Ooo, hej! - powiedzieli chórem.
- To nie tak jak myślicie! - zaczął Mario.
- Nie my was wcale nie śledziliśmy. To byłoby głupie. - kłamała Marysia.
- Oczywiście! Zupełnym przypadkiem jesteście tutaj z kolegami chłopaka, z którym się umówiłam. A to, że jesteście w tej samej kawiarni co ja, to kompletny zbieg okoliczności.
- Dokładnie. - powiedziała pewna siebie Gabi.
- No dobra śledziliśmy was, bo nie chcieliśmy, żeby Marco coś spieprzył, a dziewczyny spotkaliśmy po drodze.
- Boże z kim ja żyje! - powiedziała unosząc ręce ku górze Len.
- A ja? Martwicie się o mnie jakbym był dzieckiem. - resztę popołudnia spędzili w szóstkę. Byli w parku, rozmawiali i jedli lody.
- Może pójdziemy dzisiaj razem do klubu? - zapytał Mario. Wszyscy się zgodzili. Dziewczyny postanowiły wrócić do domu, a chłopcy do hotelu. Byli umówieni o 21:00 w klubie "Czerwony dywan".
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Ostatnio tak zasypuję was rozdziałami, bo jestem chora i nudzi mi się :(
Jak podobała się dwójeczka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz