Gabrysia obudziła się w objęciach Dominika. Przetarła oczy i spojrzała na zegarek, który wskazywał godzinę 6:32. Gabrysia przypomniała sobie zdarzenia dnia poprzedniego. Na tą myśl mimowolnie się uśmiechnęła. Furman zaczął powoli otwierać zaspane oczy.
- Cześć. - powiedział zachrypniętym głosem, po chwili lekko pokaszlując.
- Hej. - odpowiedziała uśmiechnięta. - Idę się umyć. - wstała i zaczęła się kierować w stronę łazienki.
- Mogę iść z tobą? - zapytał, unoszą przy tym prawą brew.
- Zboczeniec! - odpowiedziała i rzuciła w niego poduszką. Gabi, gdy skończyła poranną toaletę, zaczęła robić Furmanowi naleśnik, a ten w tym czasie zaczął się przygotowywać do treningu. Gabi smażyła naleśniki, gdy Dominik wszedł do kuchni.
- Wiesz co ci powiem? - zapytał.
- Co?
- Że nie pamiętam kiedy ostatnio jadłem śniadanie.
- To musi się zmienić. Jesteś piłkarzem i powinieneś się dobrze odżywiać. - gdy to mówiła do kuchni weszły ubrane dziewczyny.
- Hej gołąbeczki. - przywitała się z nimi Mary.
- Cześć! - zawtórowała jej radosna.
- Dzień dobry. - powiedzieli równocześnie. Razem zjedli śniadanie. Potem Dominik pojechał na trening. Dziewczyny dzisiaj miały rozpoczęcie roku akademickiego. Przebrały się szybko w odświętne ubrania i poszły w stronę uniwersytetu. Udały się do auli. Jak to na każdym rozpoczęciu roku, wszyscy profesorowie powiedzieli kilka słów i na tym się skończyło. Dla młodych studentek było, to tylko zwykłe marnowanie czasu. Wróciły do domu i usiadły w salonie.
- Co powiecie na kubek gorącej czekolady? - zaproponowała Mary.
- Ja chętnie. - powiedziała zadowolona Lenka. Zawsze, gdy któraś z nich miała problemy dziewczyny robiły kakao i rozmawiały czasami nawet do białego rana.
- Poproszę. - zawtórowała Lence Gabi. Mary szybko zrobiła kakao i wróciła do dziewczyn, które już plotkowały.
- Dobra, skoro jesteśmy już wszystkie i jest czekolada, to możesz nam wszystko powiedzieć. - zwróciła się do Gabrysi Mary.
- Ale co mam wam powiedzieć? - udawała głupią Gabi.
- A to co było dzisiaj w nocy z panem Furmanem? - zapytała Marysia z chytrym uśmieszkiem.
- To wy wiecie?! - zapytała zawstydzona Gabi.
- Trudno było się nie domyślić, nieźle hałasowaliście. -powiedziała Lenak i zaczęła wraz z Mary chichotać.
- No dobra, poopowiadam wam. - powiedziała uśmiechnięta Gabrysia. Dziewczyny z zaciekawieniem słuchały historii przyjaciółki. W czasie tej rozmowy wypiły po dwa kubki kakao. Dawno już tak nie rozmawiały. Otwarcie, o wszystkim i o niczym.
- To wszystko. - powiedziała Gabi, gdy skończyła swój monolog.
- O jak sweet! - zachwycała się Marysia.
- Moja przyjaciółka i kuzyn. Kto by pomyślał? - powiedziała Lenka, gdy Gabi chciał już coś powiedzieć ona dodała. - Jaaaaaaaaa!
- Ej patrzcie! Hobbit: Niezwykła podróż leci! - oświadczyła Mary, gapiąc się w ekran.
- No to oglądamy! - powiedziały równocześnie dziewczyny. To była kolejna rzecz, która je łączyła - uwielbiały filmy przygodowo-fantastyczne. Hobbit, Władca Pierścieni - to były ich ulubione filmy. Z zapartym tchem oglądały ich ulubiony film, jednak po godzinnych emocjach, zasnęły na kanapie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Łapcie nowy rozdział. Życzę wam wszystkim, aby Nowy Rok przyniósł wam nowe doznania, przygody i spełnił wasze najskrytsze marzenia, abyście spotkały swojego idola i dostały od niego autograf. Nowy rozdział pojawi się w roku 2014!
poniedziałek, 30 grudnia 2013
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Rozdział V "Ty powinnaś iść na aktorstwo, a nie medycynę."
/Dzień wyjazdu chłopaków/
Dzisiaj chłopcy muszą wrócić do Dortmundu. Dziewczyny wraz z Furmanem postanowiły odwieść chłopaków na lotnisko. Gdy już byli w wyznaczonym miejscu, mieli niemałe problemy z pożegnaniem. Najwięcej z tym problemów mieli Mitch i Mary. W czasie pobytu chłopaków w Warszawie młoda Kubiszewska bardzo zbliżyła się do bramkarza BvB.
- Mitch, masz do mnie zadzwonić jak tylko wylądujecie! - upominała go po raz trzeci tego dnia.
- Dobrze Marysiu. Nie denerwuj się. - uspakajał ją. Lenka, Gabi, Marco, Mario i Dominik byli zdziwieni zachowaniem tych dwoje, ale czego się nie robi z miłości. - Przyjedziecie do nas za niedługo? - zapytał dziewczyny Mitchell.
- Raczej nie za niedługo, bo zaczyna się rok akademicki, a jeżeli nie wiecie, to my się edukujemy. - powiedziała Len.
- Tak, to co studiujecie? - zapytał zaciekawiony Mario.
- Mary dziennikarstwo, Lenka psychologię, a ja medycynę. - odpowiedziała za wszystkie Gabi.
- Aha! - powiedzieli chłopaki z Borussii.
- Musicie już iść na odprawę. - wtrącił swoje trzy grosze Furman. Wszyscy zaczęli się żegnać. Gdy Lenka miała już powiedzieć coś Marco, on przytulił ją i powiedział:
- Będę tęsknić! - powiedział jeszcze bardziej przytulając Lenkę.
- Uwierz mi, że ja też. - powiedziała prawie przez łzy. Chłopcy przeszli przez odprawę, a dziewczyny wraz z Furmanem machali im.
- Do zobaczenia! - krzyknęli piłkarze Borussii.
- Żegnajcie! - odkrzyknęli.
- To co moje studentki, idziemy na pizzę? - zapytał Furman.
- Braciszku jak zwykle masz zajebiste pomysły. - powiedziała Lenka i dała Dominikowi buziaka w policzek. Pojechali do ich ulubionej pizzerii. Usiedli przy stole, podeszła do nich kelnerka.
- Poprosimy dwie średnie pizzy z kurczakiem, zieloną cebulką i origami. - wyrecytował młody piłkarz Legii Warszawy.
- Oczywiście. - powiedziała atrakcyjna blondynka, uśmiechając się i zalotnie trzepiąc rzęsami do kuzyna Lenki. W Gabrysi się zagotowała. Przez długi czas postanowiła być obojętna wobec Furmana, ale teraz miarka się przebrała.
- Mam nadzieję, że nie zapomniałeś kochanie, że jutro jedziemy do moich rodziców. - powiedziała Gabi, przytulając się do piłkarza.
- Eee, yyy, nie zapomniałem. - powiedział zdziwiony. Lenka i Mary ledwo powstrzymywały śmiech, a kelnerka ze wstydu oblała się królewską purpurą i odeszła.
- Ale cyrk zrobiłaś! - powiedział śmiejąc się Mary.
- Ty powinnaś iść na aktorstwo, a nie medycynę. - powiedziała poważnie Lenka. Gabi nie grała. Gabrysie robiła, to co czuła. W tej chwili była pewna, że Furman nie jest jej obojętny. On nigdy nie był jej obojętny.
- Pomyśle nad tym. - powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało. Dominik nadal siedział oszołomiony, przytulając Gabi. W ciągu tych kilku minut był najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. Gabi jednak oswobodziła się z jego uścisku. Do Marysi zadzwonił Mitch. Chłopcy szczęśliwie dolecieli do Dortmundu. Po kilkudziesięciu minutach do ich stołu podszedł kelner i przyniósł im zamówione danie. Zjedli i rozmawiali. Postanowili pojechać do mieszkania dziewczyn, bo chcieli zobaczyć mecz ligi hiszpańskiej. Mecz zapowiadał się obiecująco, w końcu Barca miała podjąć Real. Zasiedli przed telewizorem i zaczęli obstawiać wyniki.
- 2:2. - powiedział Dominik.
- 3:1 dla Barcy. - zadecydowała Lenka.
- 2:1 dla Realu. - zapowiedziała Gabi. Marysia postanowiła nie wypowiadać się w tym temacie. Walka była zacięta. Po dziewięćdziesięciu trzech minutach mecz zakończył się wynikiem 2:2.
- Ha, wygrałem. - powiedział zadowolony piłkarz.
- Tia, to co chcesz? - zapytała Lenka. Jeszcze kiedy mieszkali razem z mamą i tatą Dominika, zawszeli obstawiali wyniki meczy. Jak któreś z nich trafiło druga osoba musiała spełnić jego życzenie. Państwo Furman wcale nie byli zdziwieni widokiem Lenki sprzątającej pokój Dominika, albo młodego piłkarza ręcznie piorącego sukienki Lenki.
- Chcę jutro na śniadanie naleśniki. - rozkazał.
- Czyli automatycznie zostajesz u nas na noc? - zapytała, a bardziej stwierdziła Gabi z trudem ukrywając zadowolenie.
- Oj jak ty mnie dobrze znasz. - odpowiedział. Dziewczyny umyły się i przygotowały Dominikowi miejsce do spania.
- To co braciszku. Prysznic i lulu. Dobranoc! - powiedziała Len.
- Dobranoc. - odpowiedział. Wszyscy już zasnęli. Gabi około godziny 1:30 zaschło w gardle. Jak na złość nie miała na szafce nocnej wody. Zeszła do kuchni i nalała sobie do szklanki zimnej, gazowanej wody. Zapomniała, że w salonie na kanapie śpi Furman. Trochowska obudziła przez przypadek pomocnika Legii. Ten podszedł do niej i przytulił ją od tyłu.
- Co to była za akcja w pizzerii? - zapytał szeptem.
- A tak się wygłupiałam. - stwierdziła.
- Zależy ci na mnie. - stwierdził zadowolony i obrócił Gabrysię w jego stronę. Zaczęli się do siebie przybliżać. Gabi czuła oddech Dominika na swoich wargach i wtedy stało się coś czego nie spodziewali się oboje. Pocałowali się, a po tym pierwszym pocałunku nadeszły kolejne, bardziej namiętne. Pożądanie rosło w zaskakującym tempie. Powoli pozbywali się swoich ubrań, których była znikoma ilość. Dominik był tylko w bokserkach, a Gabi miała na sobie krótkie szorty i długą koszulę. Przenieśli się do salonu i tam przeżyli swoją pierwszą wspólną noc. Nie żałowali tego co zrobili.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Chciałam wam życzyć Wesołych Świąt, przeżytych w gronie rodzinnym. Pysznych dwunastu potraw.
Wspaniałych, wymarzonych prezentów i dla osób, które piszą tak jak ja opowiadania dużo weny.
Przed Nowym Rokiem pojawi się jeszcze jeden rozdziała.
Dzisiaj chłopcy muszą wrócić do Dortmundu. Dziewczyny wraz z Furmanem postanowiły odwieść chłopaków na lotnisko. Gdy już byli w wyznaczonym miejscu, mieli niemałe problemy z pożegnaniem. Najwięcej z tym problemów mieli Mitch i Mary. W czasie pobytu chłopaków w Warszawie młoda Kubiszewska bardzo zbliżyła się do bramkarza BvB.
- Mitch, masz do mnie zadzwonić jak tylko wylądujecie! - upominała go po raz trzeci tego dnia.
- Dobrze Marysiu. Nie denerwuj się. - uspakajał ją. Lenka, Gabi, Marco, Mario i Dominik byli zdziwieni zachowaniem tych dwoje, ale czego się nie robi z miłości. - Przyjedziecie do nas za niedługo? - zapytał dziewczyny Mitchell.
- Raczej nie za niedługo, bo zaczyna się rok akademicki, a jeżeli nie wiecie, to my się edukujemy. - powiedziała Len.
- Tak, to co studiujecie? - zapytał zaciekawiony Mario.
- Mary dziennikarstwo, Lenka psychologię, a ja medycynę. - odpowiedziała za wszystkie Gabi.
- Aha! - powiedzieli chłopaki z Borussii.
- Musicie już iść na odprawę. - wtrącił swoje trzy grosze Furman. Wszyscy zaczęli się żegnać. Gdy Lenka miała już powiedzieć coś Marco, on przytulił ją i powiedział:
- Będę tęsknić! - powiedział jeszcze bardziej przytulając Lenkę.
- Uwierz mi, że ja też. - powiedziała prawie przez łzy. Chłopcy przeszli przez odprawę, a dziewczyny wraz z Furmanem machali im.
- Do zobaczenia! - krzyknęli piłkarze Borussii.
- Żegnajcie! - odkrzyknęli.
- To co moje studentki, idziemy na pizzę? - zapytał Furman.
- Braciszku jak zwykle masz zajebiste pomysły. - powiedziała Lenka i dała Dominikowi buziaka w policzek. Pojechali do ich ulubionej pizzerii. Usiedli przy stole, podeszła do nich kelnerka.
- Poprosimy dwie średnie pizzy z kurczakiem, zieloną cebulką i origami. - wyrecytował młody piłkarz Legii Warszawy.
- Oczywiście. - powiedziała atrakcyjna blondynka, uśmiechając się i zalotnie trzepiąc rzęsami do kuzyna Lenki. W Gabrysi się zagotowała. Przez długi czas postanowiła być obojętna wobec Furmana, ale teraz miarka się przebrała.
- Mam nadzieję, że nie zapomniałeś kochanie, że jutro jedziemy do moich rodziców. - powiedziała Gabi, przytulając się do piłkarza.
- Eee, yyy, nie zapomniałem. - powiedział zdziwiony. Lenka i Mary ledwo powstrzymywały śmiech, a kelnerka ze wstydu oblała się królewską purpurą i odeszła.
- Ale cyrk zrobiłaś! - powiedział śmiejąc się Mary.
- Ty powinnaś iść na aktorstwo, a nie medycynę. - powiedziała poważnie Lenka. Gabi nie grała. Gabrysie robiła, to co czuła. W tej chwili była pewna, że Furman nie jest jej obojętny. On nigdy nie był jej obojętny.
- Pomyśle nad tym. - powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało. Dominik nadal siedział oszołomiony, przytulając Gabi. W ciągu tych kilku minut był najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. Gabi jednak oswobodziła się z jego uścisku. Do Marysi zadzwonił Mitch. Chłopcy szczęśliwie dolecieli do Dortmundu. Po kilkudziesięciu minutach do ich stołu podszedł kelner i przyniósł im zamówione danie. Zjedli i rozmawiali. Postanowili pojechać do mieszkania dziewczyn, bo chcieli zobaczyć mecz ligi hiszpańskiej. Mecz zapowiadał się obiecująco, w końcu Barca miała podjąć Real. Zasiedli przed telewizorem i zaczęli obstawiać wyniki.
- 2:2. - powiedział Dominik.
- 3:1 dla Barcy. - zadecydowała Lenka.
- 2:1 dla Realu. - zapowiedziała Gabi. Marysia postanowiła nie wypowiadać się w tym temacie. Walka była zacięta. Po dziewięćdziesięciu trzech minutach mecz zakończył się wynikiem 2:2.
- Ha, wygrałem. - powiedział zadowolony piłkarz.
- Tia, to co chcesz? - zapytała Lenka. Jeszcze kiedy mieszkali razem z mamą i tatą Dominika, zawszeli obstawiali wyniki meczy. Jak któreś z nich trafiło druga osoba musiała spełnić jego życzenie. Państwo Furman wcale nie byli zdziwieni widokiem Lenki sprzątającej pokój Dominika, albo młodego piłkarza ręcznie piorącego sukienki Lenki.
- Chcę jutro na śniadanie naleśniki. - rozkazał.
- Czyli automatycznie zostajesz u nas na noc? - zapytała, a bardziej stwierdziła Gabi z trudem ukrywając zadowolenie.
- Oj jak ty mnie dobrze znasz. - odpowiedział. Dziewczyny umyły się i przygotowały Dominikowi miejsce do spania.
- To co braciszku. Prysznic i lulu. Dobranoc! - powiedziała Len.
- Dobranoc. - odpowiedział. Wszyscy już zasnęli. Gabi około godziny 1:30 zaschło w gardle. Jak na złość nie miała na szafce nocnej wody. Zeszła do kuchni i nalała sobie do szklanki zimnej, gazowanej wody. Zapomniała, że w salonie na kanapie śpi Furman. Trochowska obudziła przez przypadek pomocnika Legii. Ten podszedł do niej i przytulił ją od tyłu.
- Co to była za akcja w pizzerii? - zapytał szeptem.
- A tak się wygłupiałam. - stwierdziła.
- Zależy ci na mnie. - stwierdził zadowolony i obrócił Gabrysię w jego stronę. Zaczęli się do siebie przybliżać. Gabi czuła oddech Dominika na swoich wargach i wtedy stało się coś czego nie spodziewali się oboje. Pocałowali się, a po tym pierwszym pocałunku nadeszły kolejne, bardziej namiętne. Pożądanie rosło w zaskakującym tempie. Powoli pozbywali się swoich ubrań, których była znikoma ilość. Dominik był tylko w bokserkach, a Gabi miała na sobie krótkie szorty i długą koszulę. Przenieśli się do salonu i tam przeżyli swoją pierwszą wspólną noc. Nie żałowali tego co zrobili.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Chciałam wam życzyć Wesołych Świąt, przeżytych w gronie rodzinnym. Pysznych dwunastu potraw.
Wspaniałych, wymarzonych prezentów i dla osób, które piszą tak jak ja opowiadania dużo weny.
Przed Nowym Rokiem pojawi się jeszcze jeden rozdziała.
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział IV "Ej laska, zdecyduj się wreszcie! "
- Lenuś wstawaj. - mówił delikatnie znajomy, męski głosy.
- Furman, ośle co robisz w moim pokoju w środku nocy?! - zapytała rozzłoszczona Len.
- Jeżeli według ciebie środek nocy, to jedenasta popołudniu, to się nie dogadamy.
- Mogłeś tak od razu. - wstała i zaczęła grzebać po szafkach, szukając odpowiedniego stroju.
- Wypiliście coś jeszcze z Reus`em?
- Nie, a czemu?
- Bo on cały czas po waszym mieszkaniu chodzi taki naburmuszony. Myślałem, że złapał go kac zabójca, a ty spałaś w sukience.
- To długa historia.
- A my mamy duuużo czasu. - Lenka opowiedziała Dominikowi o wczorajszym zdarzeniu, a ten jak zwykle pomógł młodej Kochanowskiej.
- Dzięki braciszku, to ja się ogarnę, a potem do was dołączę. - powiedziała i ruszyła pędem do łazienki. Furman wiedział, że Lenie jest ciężko z zaistniałą sytuacją, ale wiedział również iż Lena należy do osób, które muszą mieć wszystko czarno na białym. Więc dziewczyna zapewne wyjaśni, to z Marco. Piłkarz Legii zszedł na parter mieszkania.
- I co obudziła się nasza królewna? - zapytała Marysia, szykując dla Lenki śniadanie.
- Tak. - odpowiedział Furman uśmiechając się do Gabi.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Goetze.
- Może pójdziemy do aquaparku? - zaproponowała Gabi. Wszyscy się zgodzili. - To idę powiedzieć Lence. - dodała i poszła do Len. Powiedziała jej o ich planach. Lenka uśmiechnęła się i zaczęła przygotowania, tak samo jak Gabi i Mary, a chłopcy pojechali do swoich miejsc zamieszkania i poszli w ślady dziewczyny.
- Gotowe?! - zapytała przyjaciółki Mary.
- Tak! - powiedziały zgodnie.
- To lecimy! - dodała Lenka. Zamknęły mieszkanie i udały się w stronę aquaparku.
- Marysiu, a objawisz nam co cię łączy z Mitch`em? - zapytała Gabi, robiąc słodką minkę.
- Yhym, na razie nic poważnego, ale mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. - powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy.
- Ty to masz fajnie! - powiedziała z niemrawą miną Gabi.
- O co ci młoda chodzi? - zapytała zdezorientowana Mary.
- No bo mnie nikt nie chce!
- Ej laska, zdecyduj się wreszcie! Najpierw mówisz, że masz w dupie Dominika, a teraz, że cię nikt nie kocha. Czy ty jesteś ślepa?! On czuje do ciebie coś więcej! - powiedziała nerwowo Len i przyśpieszyła kroku widząc uśmiechnięta twarz Furmana.
- Gabrysiu, nie chcę cię martwić, ale ona ma rację. - powiedziała pewna swych słów Marysia i pogłaskała przyjaciółkę po ramieniu, a następnie poszła przywitać się z Mitchell`em. Gabi długo zastanawiała się nad tym co powiedziały jej starsze przyjaciółki. Wiedziała, że też czuje coś do Dominika, ale co? To było pytanie, na które w tym momencie nie znała odpowiedzi.
- Gabi! Co tak stoisz? Zawiesiłaś się? - krzyczał do niej Mario. Dziewczyna poszła za nimi. Zapłacili za wstęp i przebrali się. Dziewczyny w tym czasie nie zamieniły ze sobą ani słowa, chłopcy gadali głównie o piłce. Wszyscy weszli do dużego basenu i trzymali się w zwartej grupie, tylko Lenka pływała sama.
- Chyba musicie ze sobą porozmawiać. - powiedział Furman do Marco.
- Czyli wiesz?
- Wiem. - odpowiedział Dominik. - A i jeszcze jedno. Nie pogardziłbym takim szwagrem. - powiedział szeptem. - I zawsze chciałem zostać wujkiem. - Marco zdziwiony słowami pomocnika Legii, nie potrafił powiedzieć mu czegoś mądrego. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Podpłynął do Lenki.
- Len, ja cię przepraszam, to nie miało tak wyglądać. Ja naprawdę coś do ciebie czuję. - powiedział z ręką na sercu.
- Ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Marco jesteś wspaniałym facetem, ale ja nie mogę. Na razie możemy być tylko przyjaciółmi. - powiedziała Lenka z nieśmiałym, smutnym uśmiechem.
- Ok. - powiedział zdezorientowany Reus. Pierwszą godzinę spędzili robiąc zawody pływackie. Bawili się jak nigdy.
- Idę kupić sobie coś do picia. Chcecie coś? - zapytała Gabi, a Lenka uśmiechnęła się przypominając sobie chwilę, w której poznała Marco. Wszyscy odpowiedzieli, że nie, tylko Dominik postanowił potowarzyszyć Gabrieli. Dwudziestojednoletnia studentka medycyny nie była zadowolona z towarzystwa Furmana. Lubiła piłkarza, ale dalej miała w głowie ostre słowa przyjaciółki. Gabi szybko kupiła sobie sok jabłko i zrobiła parę łyków.
- Co się tak patrzysz? - zapytała uśmiechnięta Furmana.
- Po to mam oczy. - odpowiedział na co ona słodko prychnęła. Wrócili do radosnych znajomych. Gabi przed oczami cały czas miała słodki uśmiech rozgrywającego Legii.
- Do miłości dochodzi się maleńkimi krokami. - powiedziała jej Len, która znała widocznie większość myśli Trochowskiej, jaki kuzyn taka kuzynka...
- Furman, ośle co robisz w moim pokoju w środku nocy?! - zapytała rozzłoszczona Len.
- Jeżeli według ciebie środek nocy, to jedenasta popołudniu, to się nie dogadamy.
- Mogłeś tak od razu. - wstała i zaczęła grzebać po szafkach, szukając odpowiedniego stroju.
- Wypiliście coś jeszcze z Reus`em?
- Nie, a czemu?
- Bo on cały czas po waszym mieszkaniu chodzi taki naburmuszony. Myślałem, że złapał go kac zabójca, a ty spałaś w sukience.
- To długa historia.
- A my mamy duuużo czasu. - Lenka opowiedziała Dominikowi o wczorajszym zdarzeniu, a ten jak zwykle pomógł młodej Kochanowskiej.
- Dzięki braciszku, to ja się ogarnę, a potem do was dołączę. - powiedziała i ruszyła pędem do łazienki. Furman wiedział, że Lenie jest ciężko z zaistniałą sytuacją, ale wiedział również iż Lena należy do osób, które muszą mieć wszystko czarno na białym. Więc dziewczyna zapewne wyjaśni, to z Marco. Piłkarz Legii zszedł na parter mieszkania.
- I co obudziła się nasza królewna? - zapytała Marysia, szykując dla Lenki śniadanie.
- Tak. - odpowiedział Furman uśmiechając się do Gabi.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Goetze.
- Może pójdziemy do aquaparku? - zaproponowała Gabi. Wszyscy się zgodzili. - To idę powiedzieć Lence. - dodała i poszła do Len. Powiedziała jej o ich planach. Lenka uśmiechnęła się i zaczęła przygotowania, tak samo jak Gabi i Mary, a chłopcy pojechali do swoich miejsc zamieszkania i poszli w ślady dziewczyny.
- Gotowe?! - zapytała przyjaciółki Mary.
- Tak! - powiedziały zgodnie.
- To lecimy! - dodała Lenka. Zamknęły mieszkanie i udały się w stronę aquaparku.
- Marysiu, a objawisz nam co cię łączy z Mitch`em? - zapytała Gabi, robiąc słodką minkę.
- Yhym, na razie nic poważnego, ale mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. - powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy.
- Ty to masz fajnie! - powiedziała z niemrawą miną Gabi.
- O co ci młoda chodzi? - zapytała zdezorientowana Mary.
- No bo mnie nikt nie chce!
- Ej laska, zdecyduj się wreszcie! Najpierw mówisz, że masz w dupie Dominika, a teraz, że cię nikt nie kocha. Czy ty jesteś ślepa?! On czuje do ciebie coś więcej! - powiedziała nerwowo Len i przyśpieszyła kroku widząc uśmiechnięta twarz Furmana.
- Gabrysiu, nie chcę cię martwić, ale ona ma rację. - powiedziała pewna swych słów Marysia i pogłaskała przyjaciółkę po ramieniu, a następnie poszła przywitać się z Mitchell`em. Gabi długo zastanawiała się nad tym co powiedziały jej starsze przyjaciółki. Wiedziała, że też czuje coś do Dominika, ale co? To było pytanie, na które w tym momencie nie znała odpowiedzi.
- Gabi! Co tak stoisz? Zawiesiłaś się? - krzyczał do niej Mario. Dziewczyna poszła za nimi. Zapłacili za wstęp i przebrali się. Dziewczyny w tym czasie nie zamieniły ze sobą ani słowa, chłopcy gadali głównie o piłce. Wszyscy weszli do dużego basenu i trzymali się w zwartej grupie, tylko Lenka pływała sama.
- Chyba musicie ze sobą porozmawiać. - powiedział Furman do Marco.
- Czyli wiesz?
- Wiem. - odpowiedział Dominik. - A i jeszcze jedno. Nie pogardziłbym takim szwagrem. - powiedział szeptem. - I zawsze chciałem zostać wujkiem. - Marco zdziwiony słowami pomocnika Legii, nie potrafił powiedzieć mu czegoś mądrego. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Podpłynął do Lenki.
- Len, ja cię przepraszam, to nie miało tak wyglądać. Ja naprawdę coś do ciebie czuję. - powiedział z ręką na sercu.
- Ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Marco jesteś wspaniałym facetem, ale ja nie mogę. Na razie możemy być tylko przyjaciółmi. - powiedziała Lenka z nieśmiałym, smutnym uśmiechem.
- Ok. - powiedział zdezorientowany Reus. Pierwszą godzinę spędzili robiąc zawody pływackie. Bawili się jak nigdy.
- Idę kupić sobie coś do picia. Chcecie coś? - zapytała Gabi, a Lenka uśmiechnęła się przypominając sobie chwilę, w której poznała Marco. Wszyscy odpowiedzieli, że nie, tylko Dominik postanowił potowarzyszyć Gabrieli. Dwudziestojednoletnia studentka medycyny nie była zadowolona z towarzystwa Furmana. Lubiła piłkarza, ale dalej miała w głowie ostre słowa przyjaciółki. Gabi szybko kupiła sobie sok jabłko i zrobiła parę łyków.
- Co się tak patrzysz? - zapytała uśmiechnięta Furmana.
- Po to mam oczy. - odpowiedział na co ona słodko prychnęła. Wrócili do radosnych znajomych. Gabi przed oczami cały czas miała słodki uśmiech rozgrywającego Legii.
- Do miłości dochodzi się maleńkimi krokami. - powiedziała jej Len, która znała widocznie większość myśli Trochowskiej, jaki kuzyn taka kuzynka...
sobota, 14 grudnia 2013
Rozdział III "Hej brat!"
Gdy dziewczyny dotarły do mieszkania, zamknęły się w swoich pokojach i szykowały się do wspólnego wyjścia. Jak to kobiety miały spory problem przy wyborze stroju. Stały przed otwartą szafą i nerwowo poruszały nogą. To była jedyna rzecz jaka je łączyła. Brak zdecydowania w wyborze stroju. Po dość długim czasie dziewczyny wybrały swoje zestawy. Gabi wybrała to:
A Lenka to:
Mary to:
A Lenka to:
Dziewczyny szybko zrobiły makijaż i uczesały sensownie włosy. W tym samym czasie wyszły ze swoich pokoju.
- Wow! Wyglądamy znakomicie! - krzyknęła, jak zwykle podekscytowana Gabi.
- Oczywiście! - powiedziała Mary.
- Mmm, Gabi ładna sukienka, twoja też Marysiu. - wtrąciła swoje dwa grosze Len.
- Chłopcy już przyjechali! - ogłosiła wszem i wobec Gabriela.
- Więc chodźmy. - odpowiedziały zgodnie. Wyszły z mieszkania i zakluczyły drzwi. Na parkingu przywitali je chłopcy. Dwoma taksówkami dojechali do celu.
- I jak chłopcy podoba się klub? - zapytała Lenka z uśmiechem na twarzy.
- W Dortmundzie widywałem lepsze. - powiedział bez większego entuzjazmu Marco.
- W Dortmundzie widywałem lepsze. - przedrzeźniała go szeptem Len.
- Mówiłaś coś? - zapytał blondyn.
- Nie. - weszli do klubu i pierwszą rzeczą jaką zrobili było zamówienie drinków. Lenka siedziała przy barze i rozmawiała z dziewczynami, w tym czasie chłopcy świetnie bawili się z dziewczynami z klubu.
- Wystawili nas! - powiedziała Mary, wypijając do dna drugiego drinka.
- Yhy, już nigdzie z nimi nie idę. - powiedziała Gabi, zamawiając czwartego drinka. Ta to ma mocną łeb.
- Ja też. - odpowiedziała z nutą złości w głosie Len. - O, patrzcie Dominik!
- Tylko nie twój kuzyn. - powiedziała zrezygnowana Gabi.
- Ej, jeszcze wczoraj cieszyłaś się z jego gola.
- Ale wiesz, że za nim nie przepadam.
- To wy tu siedźcie i opłakujcie smutki, a ja lecę do braciszka. - tak, Dominik Furman był kuzynem Lenki. To właśnie matka piłkarza Legii, wychowała Lenkę. - Hej brat! - próbowała przekrzyknąć głośną muzykę Len i dała Furmanowi buziaka.
- O, cześć Lenuś! - przytulił kuzynkę - Co tutaj robisz?
- A przyszłam się pobawić z dziewczynami i tymi tam. - powiedziała i wskazała na świetnie bawiących się piłkarzy Borussii. - A ty braciszku?
- Też przyszedłem się pobawić, tyle że z Rzeźniczakiem i Koseckim. - odpowiedział jak zwykle uśmiechnięty.
- Z Koseckim. - powiedziała Lenka z nietęgą miną, na co Dominik się uśmiechnął.
- Siostra obiecuję, że on nie będzie się już do ciebie przystawiać.
- Słowo honoru?
- Mojego honoru. - powiedział salutując Furman.
- Hej Len zatańczymy? - za pleców dziewczyny wyłonił się Reus.
- Wcześnie sobie o mnie przypomniałeś. Co trzy głupie Polki dały wam kosza? To może jednak nie były aż tak głupie? - powiedziała Lenka, a Furman lekko zachichotał.
- Przepraszam Lenuś. - powiedział skruszony Marco.
- Hola, hola amanciku. Tylko ja tak mogę ją nazywać. - powiedział Furman i wypiął dumnie pierś.
- Furman? Wy jesteście ze sobą? - zapytał zdezorientowany Marco.
- Nie! Dominik, to mój kuzyn. Wychowaliśmy się razem. Jesteśmy jak rodzeństwo.
- Aha. Dominik nie chwaliłeś się kuzynką.
- Bo nie było czym. - powiedział pomocnik Legii za co dostał od Lenki kuksańca.
- Wiecie co chłopcy, odechciało mi się tej zabawy. Wracam do domu.
- Lenka mi też. Możemy razem wrócić. - podsunął pomysł Marco.
- Ok. - wyszli z klubu, wcześniej informując o tym ich znajomych. Chociaż było lato na dworze nie było zbyt ciepło. Lenka założyła ręce na pierś i zadrżała. Marco widząc, to dał jej swoją bluzę i przytulił ją.
- Teraz tobie będzie zimno. - powiedziała uroczo trzepocząc rzęsami.
- Dobrze, że tobie nie jest. A mi jest dojść ciepło, gdy czuję ciepło twojego serca.
- Jaki poeta?
- Miłość. - odpowiedział i popatrzył na rumieniącą się od zimna twarz Len. Niepewnie chwycił ją w tali. Jej ręce lekko zadrżały. Marco powolnym i subtelnym ruchem ujął jej twarz. Już mieli się pocałować, ale Lenka przerwała tą magiczną dla Marco chwilę.
- Jeszcze nie teraz. - powiedziała i musnęła lekko jego rozpalony policzek. Weszła szybko do swojej klatki schodowej i oparła się o ścianę. - Czemu ja krzywdzę osoby, na których mi zależy. - powiedziała sama do siebie. Weszła do swojego mieszkania i tak jak stała, poszła spać.
- Marco ty zawsze potrafisz wszystko spieprzyć. - powiedział do siebie ze zrezygnowaniem we głosie.
W tym samym czasie w klubie...
- Mówił ci ktoś kiedyś, że jesteś piękna. - mruczał Langerak do ucha Marysi, gdy tańczyli do wolnej piosenki.
- Yhy i to nie raz. - powiedziała lekko piana Mary.
- Czyli nie jestem oryginalny? - zapytał oburzony Mitch.
- Nie, ale za to jesteś uroczy. - gdy Mary i Mitch słodzili sobie, zmęczona Gabi próbowała przekonać Mario do powrotu do domu.
- Mario, proszę wróćmy już do domu!
- Nie! Ja się świetnie bawię!
- Ale ja nie!
- Kochanieńka, ze mną wszyscy bawią się zarąbiście!
- Nie mów tak do mnie! - powiedziała zła na Mario Gabriela. W tym momencie podszedł do nich Dominik.
- Cześć Gabrysiu! Hej Mario! - powiedział uśmiechnięty Furman.
- Cześć. - powiedziała oschle Gabi.
- Pomóc ci z nim? - zapytał wprost Dominik, jakby znał wszystkie myśli Trochowskiej.
- Mógłbyś?
- Oczywiście! - powiedział pełen entuzjazmu, a po chwili dodał - Mario zbieramy się! On zasnął?! - powiedział gdy zobaczył, opartego o blat i chrapiącego piłkarza. - Teraz pójdzie jak z płatka!
- No to teraz sama sobie poradzę.
- Chodź odwiozę cię.
- Nie, pojadę taksówką.
- Proszę, tylko tak mogę ci pomóc.
- No, dobrze. - Dominik przerzucił przez ramię Goetze' go i razem z Gabi udali się do samochodu Legionisty. Odwieźli Mario do hotelu i zostawili go pod opieką Kuby Błaszczykowskiego.
- Wreszcie mam go z głowy! - krzyknęła uradowana Gabriela. - Dzięki Furman!
- Proszę bardzo. - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Dominik. Piłkarz odwiózł młodą Trochowską pod jej blok. Gdy już byli na miejscu dwudziestojednoletni pomocnik otworzył drzwi dziewczynie. Pożegnali się. Gabi weszła do mieszkania, wzięła szybki prysznic i zasnęła zastanawiając się co robi teraz Marysia...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
W tym tygodniu nie pojawią się rozdziały!
Niestety, ale mam dużo nauki.
Sprawdzian z matematyki i kartkówka
z biologii. Grrr. Ale myślę, że w weekend
pojawi się czwóreczka! :*
- Jeszcze nie teraz. - powiedziała i musnęła lekko jego rozpalony policzek. Weszła szybko do swojej klatki schodowej i oparła się o ścianę. - Czemu ja krzywdzę osoby, na których mi zależy. - powiedziała sama do siebie. Weszła do swojego mieszkania i tak jak stała, poszła spać.
- Marco ty zawsze potrafisz wszystko spieprzyć. - powiedział do siebie ze zrezygnowaniem we głosie.
W tym samym czasie w klubie...
- Mówił ci ktoś kiedyś, że jesteś piękna. - mruczał Langerak do ucha Marysi, gdy tańczyli do wolnej piosenki.
- Yhy i to nie raz. - powiedziała lekko piana Mary.
- Czyli nie jestem oryginalny? - zapytał oburzony Mitch.
- Nie, ale za to jesteś uroczy. - gdy Mary i Mitch słodzili sobie, zmęczona Gabi próbowała przekonać Mario do powrotu do domu.
- Mario, proszę wróćmy już do domu!
- Nie! Ja się świetnie bawię!
- Ale ja nie!
- Kochanieńka, ze mną wszyscy bawią się zarąbiście!
- Nie mów tak do mnie! - powiedziała zła na Mario Gabriela. W tym momencie podszedł do nich Dominik.
- Cześć Gabrysiu! Hej Mario! - powiedział uśmiechnięty Furman.
- Cześć. - powiedziała oschle Gabi.
- Pomóc ci z nim? - zapytał wprost Dominik, jakby znał wszystkie myśli Trochowskiej.
- Mógłbyś?
- Oczywiście! - powiedział pełen entuzjazmu, a po chwili dodał - Mario zbieramy się! On zasnął?! - powiedział gdy zobaczył, opartego o blat i chrapiącego piłkarza. - Teraz pójdzie jak z płatka!
- No to teraz sama sobie poradzę.
- Chodź odwiozę cię.
- Nie, pojadę taksówką.
- Proszę, tylko tak mogę ci pomóc.
- No, dobrze. - Dominik przerzucił przez ramię Goetze' go i razem z Gabi udali się do samochodu Legionisty. Odwieźli Mario do hotelu i zostawili go pod opieką Kuby Błaszczykowskiego.
- Wreszcie mam go z głowy! - krzyknęła uradowana Gabriela. - Dzięki Furman!
- Proszę bardzo. - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Dominik. Piłkarz odwiózł młodą Trochowską pod jej blok. Gdy już byli na miejscu dwudziestojednoletni pomocnik otworzył drzwi dziewczynie. Pożegnali się. Gabi weszła do mieszkania, wzięła szybki prysznic i zasnęła zastanawiając się co robi teraz Marysia...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
W tym tygodniu nie pojawią się rozdziały!
Niestety, ale mam dużo nauki.
Sprawdzian z matematyki i kartkówka
z biologii. Grrr. Ale myślę, że w weekend
pojawi się czwóreczka! :*
piątek, 13 grudnia 2013
Rozdział II "Gabi schowaj tą głowę niżej!"
Gabrysia i Mary obudziły się o 8:30. Postanowiły razem zrobić śniadanie. Przy przyrządzaniu wspólnego posiłku bawiły się świetnie. Gdy do kuchni weszła zaspana Lenka, dziewczyny były całe w mące.
- Ja nie mam nic przeciwko temu, żebyście były całe w mące, ale w to sprzątacie. - dziewczyny ogarnęły kuchnie, a w tym czasie Lena zjadła śniadanie.
- To kiedy spotykasz się z tym piłkarzem? - zapytała ciekawska dusza - Marysia.
- Dzisiaj o 15:00, pod stadionem. - powiedziała Len z uśmiechem na twarzy.
- Uuuuu! Szykuje się randka roku! - wtrąciła się do rozmowy Gabriela.
- Chodź! Musisz się zacząć szykować!
- Jest dopiero 10:00. Jeszcze nie muszę.
- Ja nie mam nic przeciwko temu, żebyście były całe w mące, ale w to sprzątacie. - dziewczyny ogarnęły kuchnie, a w tym czasie Lena zjadła śniadanie.
- To kiedy spotykasz się z tym piłkarzem? - zapytała ciekawska dusza - Marysia.
- Dzisiaj o 15:00, pod stadionem. - powiedziała Len z uśmiechem na twarzy.
- Uuuuu! Szykuje się randka roku! - wtrąciła się do rozmowy Gabriela.
- Chodź! Musisz się zacząć szykować!
- Jest dopiero 10:00. Jeszcze nie muszę.
- Musisz, musisz. - przekonywały ją dziewczyny. Lena poszła się umyć, a w tym czasie dziewczyny się przebrały i przygotowały wszystkie potrzebne rzeczy do metamorfozy Len. Gdy blondynka wyszła z łazienki, dziewczyny wzięły ją w obroty. Najpierw wysuszyły jej włosy i lekko pofalowały. Potem wybierały strój. Zajęło im, to półtorej godziny. Wybrały to:
- No, no, no! Wyglądasz zabójczo! - krzyczała podekscytowana Gabi.
- Tak wyglądasz nieziemsko! - potwierdziła Marysia.
- Dzięki dziewczyny za pomoc. Makijaż zrobię sobie sama. - powiedziała przeglądając się w lustrze Len.
- Ok, to my nie przeszkadzamy. - powiedziała Mary - Chodź Gabi! - wyszły z pokoju Lenki, a ona zaczęła robić sobie makijaż.
- Yhy, nawet nieźle wyglądam. - mówiła sama do siebie - Ale to jest piłkarz. On ma takich jak ja na pęczki. - powiedziała spoglądając na swoje odbicie.
- Lenka już 14.45! Spóźnisz się! - krzyczała z pierwsze piętra Mary. Lenka chwyciła swoją torbę i pobiegła na dół. Ubrała w try migach buty.
- Pa dziewczyny!
- Pa i powodzenia!
Lenka powolnym krokiem kierowała się w stronę stadionu. Gdy już znalazła się na miejscu zauważyła Marco.
- Hej! - powiedział i dał jej buziaka w policzek, co Lenę bardzo zdziwiło.
- Cześć!
- To gdzie idziemy?
- Z tego co ja pamiętam, obiecałeś mi kawę.
- Ok, a znasz jakąś fajną kawiarnię?
- Tak! Chodź! - powiedziała i zaczęli kierować się do ulubionej kawiarni Lenki.
W tym czasie u dziewczyn...
- Gabi schowaj tą głowę niżej. - mówiła szeptem Mary - Bo nas Lenka zobaczy.
- Eee tam, nie bój żaby. Ona jest za bardzo zajęta Marco. - odpowiedziała przyjaciółce i puściła jej oczko. Na co Mary pokręciła głową.
- Ej, patrz. - powiedziała i wskazała palcem na dwóch szatynów kryjących się za drzewem. - Oni ich chyba też śledzą!
- Robimy z nimi sojusz?
- Yhy, poza tym są nawet przystojni.
- Bo to piłkarze Borussii. Trzeba będzie dotrzeć do nich po szwabsku.
- Będę musiała szczekać po niemiecku?
- Niestety. - dziewczyny na paluszkach podeszły do chłopaków.
- Hej!
- Cześć! - powiedzieli chórem
- Wy też ich śledzicie? - zapytała wprost Gabi
- No tak jakby...
- To witajcie w klubie. Ta ładna blondynka, która jest z waszym kumplem,to nasza przyjaciółka. - powiedziała Mary, przy czym uśmiechała się zalotnie do wyższego z mężczyzn.
- Aha, a tak w ogóle, to ja jetem Mario, a to Mitch. - podali sobie ręce.
- A ja jestem Gabi, a to Marysia.
- Patrzcie! Weszli do tej kawiarni. - powiedziała Mary.
- Usiedli w kącie, może nas nie zauważą, jak tam też wejdziemy. - podsunął pomysł Mario.
- Może, warto zaryzykować! - zgodziła się z Mariosiem Gabi.
- To wbijamy! - powiedzieli zgodnie Mitch i Mary. Razem udali się do małej kawiarni. Usiedli przy jednym z stolików, tak aby mogli obserwować Marco i Lenkę, ale także tak, ażeby ich nie spostrzeżono.
- Uroczo wyglądają. - powiedziała szczerze Marysia.
- Yhym. Marco się zakochał. - powiedział Mario - Tylko on potrafi wszystko spieprzyć, ale chyba nie będzie, aż tak głupi.
W tym czasie u Marco i Lenki...
- Haha! - nie posiadała się ze śmiechu ze śmiechu Lenka - Nie wiedziałam, że u was w szatni jest tak śmiesznie.
- Ha, jest i to bardzo! - śmiał się z Lenką Marco - Może kiedyś cię zabiorę.
- Chętnie bym przyjechała.
- A ja chętnie oprowadziłbym cię po Dortmundzie. - powiedział uśmiechnięty.
- Marco?
- Tak?
- Nie wydaje ci się, że ktoś nas obserwuje?
- Też miałem takie uczucie, ale wolałem siedzieć cicho, niżeliby robić z siebie idiotę. - Marco i Len w tym samym czasie zwrócili swój wzrok na śmiejącą się na drugiej stronie sali grupkę. Marco zobaczył wśród nich swoich kolegów, a Lenka swoje przyjaciółki. - Nie no zabiję!
- A ja je zamknę w piwnicy!
- To ty je znasz?
- Ja z nimi mieszkam. - podeszli do bawiącej się grupy. - Cześć dziewczyny! Cześć chłopcy!
- Właśnie witajcie! - zawtórował Lence Marco.
- Ooo, hej! - powiedzieli chórem.
- To nie tak jak myślicie! - zaczął Mario.
- Nie my was wcale nie śledziliśmy. To byłoby głupie. - kłamała Marysia.
- Oczywiście! Zupełnym przypadkiem jesteście tutaj z kolegami chłopaka, z którym się umówiłam. A to, że jesteście w tej samej kawiarni co ja, to kompletny zbieg okoliczności.
- Dokładnie. - powiedziała pewna siebie Gabi.
- No dobra śledziliśmy was, bo nie chcieliśmy, żeby Marco coś spieprzył, a dziewczyny spotkaliśmy po drodze.
- Boże z kim ja żyje! - powiedziała unosząc ręce ku górze Len.
- A ja? Martwicie się o mnie jakbym był dzieckiem. - resztę popołudnia spędzili w szóstkę. Byli w parku, rozmawiali i jedli lody.
- Może pójdziemy dzisiaj razem do klubu? - zapytał Mario. Wszyscy się zgodzili. Dziewczyny postanowiły wrócić do domu, a chłopcy do hotelu. Byli umówieni o 21:00 w klubie "Czerwony dywan".
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Ostatnio tak zasypuję was rozdziałami, bo jestem chora i nudzi mi się :(
Jak podobała się dwójeczka?
KOMENTARZ = MOTYWACJA
czwartek, 12 grudnia 2013
Rozdział I "A kto to ten Reus?"
- Nie wierzę, że tu jesteśmy! - powiedziała z entuzjazmem Gabi. - A ty Lenka?
- Też! I to jeszcze na takim meczu!!!
- Nie ma się czym jarać. - powiedziała Mary, pisząc smsa.
- Jak to nie ma! O patrzcie wychodzą na murawę. - w tym momencie pan Szpakowski wraz z Szaranowiczem witali się z widzami mówiąc "- Przed nami wielkie widowisko! Legia podejmie dziś drużynę z Dortmundu!"
- To najwspanialszy dzień w moim życiu! - rzekła Lena, spoglądając z upragnieniem na murawę.
- A myślałam, że dzień, w którym się poznałyśmy. - powiedziała ze smutną minką Marysia.
- Ten też. - odpowiedziała uśmiechnięta. Mecz się rozpoczął. Borussia od pierwszych minut oddawała strzały na bramkę Legionistów. Walka była jednak zacięta, co poskutkowało tym, że pierwsza połowa skończyła się bezbramkowym remisem.
- Jakiś nudny ten mecz. - z kwaśną miną powiedziała Mary.
- Jak to nudny?! Grają od jednej bramki do drugiej! - powiedziała gestykulując rękami Gabrysia.
- Idę kupić sobie coś do picia. Chcecie coś? - spytała się dziewczyn Lenka.
- Ja nie, a ty Gabi?
- Ja też.
- No to lecę! - Lena spokojnie przemierzała korytarze Pepsi Areny. Gdy dotarła do automatu z wodą. Kupiła sobie pół litrową butelkę. Gdy już zaspokoiła swoje pragnienie, postanowiła wrócić do koleżanek. Wkładała właśnie wodę do torebki, gdy poczuła, że ktoś ją popycha, a ona upada.
- Ałć! Patrz jak chodzisz pacanie! - wydarła się na zmieszanego zaistniałą sytuacją blondyna.
- Ja przepraszam. Nie chciałem.
- Ok, nic się nie stało, ale następnym razem uważaj. - powiedziała ze spokojem w głosie Lenka.
- Ok. Jestem Marco...
- Reus, piłkarz Borussii Dortmund.
- No tak, a ty to...?
- Lena Kochanowska. Miło mi ciebie poznać, a zapewne byłoby mi milej w innej sytuacji. - powiedziała wyciągając rękę w stronę blondyna, uśmiechając się przy tym przyjaźnie.
- Mi też miło, nawet bardzo. Dałabyś się zaprosić na kawę ?
- Mmmm, kusząca propozycja. Ok! Zgadzam się!
- Proszę, to mój numer. - powiedział wpisując 9 cyfr do telefonu blondynki.
- Ok, dzięki!
- Ej lowelas! Za chwilę gramy! - krzyknął podenerwowany Goetze.
- No idę już! - powiedział - Do zobaczeni. - zwrócił się do Len.
- Pa. - powiedziała uśmiechnięta. Gdy Marco zniknął jej z pola widzenia z euforii zaczęła biec do dziewczyn. Gdy już je zobaczyła, wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić:
- Nie uwierzycie kogo spotkałam!
- No kogo? Gadaj szybko! - powiedziały zdziwione zachowaniem Lenki dziewczyny.
- Spotkałam Marco Reusa i umówiłam się z nim na kawę!
- Aaaaaaaaaaa! - zaczęła krzyczeć Gabi.
- A kto to ten Reus? - zapytała nieświadoma.
- Kojarzysz ten plakat nad moim biurkiem? - zapytała Lenka.
- No... tak. Ten cały obśliniony od twoich pocałunków?
- Tak właśnie ten! - powiedziała nieświadoma swoich słów - Ej czekaj. On nie jest obśliniony!
- Jest kochana.
- Nieprawda. - gdy tak rozmawiały usłyszały "GOOOOOOOOOOOOOOOOOL" - Patrzcie Piszczu strzelił!
- Tak jest! Heja BvB! - krzyczała Gabi.
- Gabrysiu. - powiedziała Lenka.
- Tak?
- Siedzimy w sektorze kibiców Legii!
- Ojć! Ja chyba będę już cicho.
- Dobry pomysł. - dołączyła się do rozmowy Marysia.
- Dobry pomysł. - przedrzeźniała ją Gabi.
- Młoda!
- Stara!
- Ej, dziewczyny! - powiedziała Lenka w momencie, w którym Legia zremisowała z Borussią po golu Dominika Furmana.
- Dobrze Furman! Pokaż tym szwabom! - krzyczała teraz Gabi. W końcu kobieta zmienną jest.
- Gabi, przecież w BvB grają też Polacy. - powiedziała Len.
- Przecież oni ich germanizują!
- Jakoś nieudanie, skoro Lewandowski najpierw mówi, że po sezonie odchodzi do Bayernu, a potem twierdzi, że nie zrozumiał pytania niemieckiego dziennikarz. - powiedziała przez śmiech Mary. - I kto by pomyślał, że z naszego grona, to ty jesteś ta mądra. - mecz skończył się wynikiem 1:1. Przyjaciółki zadowolone z remisu opuściły stadion i udały się do swojego mieszkania. Według ustalonej kolejności wzięły prysznic, a następnie poszły spać. Gabi i Marysia już słodko spały. Tylko Len nie potrafiła zasnąć. Ciągle myślała o blondynie. Włączyła telefon. Na wyświetlaczu widniała godzina 22:30. Dziewczyna postanowiła napisać smsa do Reusa.
- Nasze wyjście na kawę dalej aktualne? :)
Po chwili otrzymała odpowiedź:
~ Oczywiście! Jutro 15:00, pod stadionem? ;D
- Ok! Do jutra! Dobranoc.
~ Dobranoc. Słodkich snów. :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział za nami!
Jak się podobał?
- Też! I to jeszcze na takim meczu!!!
- Nie ma się czym jarać. - powiedziała Mary, pisząc smsa.
- Jak to nie ma! O patrzcie wychodzą na murawę. - w tym momencie pan Szpakowski wraz z Szaranowiczem witali się z widzami mówiąc "- Przed nami wielkie widowisko! Legia podejmie dziś drużynę z Dortmundu!"
- To najwspanialszy dzień w moim życiu! - rzekła Lena, spoglądając z upragnieniem na murawę.
- A myślałam, że dzień, w którym się poznałyśmy. - powiedziała ze smutną minką Marysia.
- Ten też. - odpowiedziała uśmiechnięta. Mecz się rozpoczął. Borussia od pierwszych minut oddawała strzały na bramkę Legionistów. Walka była jednak zacięta, co poskutkowało tym, że pierwsza połowa skończyła się bezbramkowym remisem.
- Jakiś nudny ten mecz. - z kwaśną miną powiedziała Mary.
- Jak to nudny?! Grają od jednej bramki do drugiej! - powiedziała gestykulując rękami Gabrysia.
- Idę kupić sobie coś do picia. Chcecie coś? - spytała się dziewczyn Lenka.
- Ja nie, a ty Gabi?
- Ja też.
- No to lecę! - Lena spokojnie przemierzała korytarze Pepsi Areny. Gdy dotarła do automatu z wodą. Kupiła sobie pół litrową butelkę. Gdy już zaspokoiła swoje pragnienie, postanowiła wrócić do koleżanek. Wkładała właśnie wodę do torebki, gdy poczuła, że ktoś ją popycha, a ona upada.
- Ałć! Patrz jak chodzisz pacanie! - wydarła się na zmieszanego zaistniałą sytuacją blondyna.
- Ja przepraszam. Nie chciałem.
- Ok, nic się nie stało, ale następnym razem uważaj. - powiedziała ze spokojem w głosie Lenka.
- Ok. Jestem Marco...
- Reus, piłkarz Borussii Dortmund.
- No tak, a ty to...?
- Lena Kochanowska. Miło mi ciebie poznać, a zapewne byłoby mi milej w innej sytuacji. - powiedziała wyciągając rękę w stronę blondyna, uśmiechając się przy tym przyjaźnie.
- Mi też miło, nawet bardzo. Dałabyś się zaprosić na kawę ?
- Mmmm, kusząca propozycja. Ok! Zgadzam się!
- Proszę, to mój numer. - powiedział wpisując 9 cyfr do telefonu blondynki.
- Ok, dzięki!
- Ej lowelas! Za chwilę gramy! - krzyknął podenerwowany Goetze.
- No idę już! - powiedział - Do zobaczeni. - zwrócił się do Len.
- Pa. - powiedziała uśmiechnięta. Gdy Marco zniknął jej z pola widzenia z euforii zaczęła biec do dziewczyn. Gdy już je zobaczyła, wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić:
- Nie uwierzycie kogo spotkałam!
- No kogo? Gadaj szybko! - powiedziały zdziwione zachowaniem Lenki dziewczyny.
- Spotkałam Marco Reusa i umówiłam się z nim na kawę!
- Aaaaaaaaaaa! - zaczęła krzyczeć Gabi.
- A kto to ten Reus? - zapytała nieświadoma.
- Kojarzysz ten plakat nad moim biurkiem? - zapytała Lenka.
- No... tak. Ten cały obśliniony od twoich pocałunków?
- Tak właśnie ten! - powiedziała nieświadoma swoich słów - Ej czekaj. On nie jest obśliniony!
- Jest kochana.
- Nieprawda. - gdy tak rozmawiały usłyszały "GOOOOOOOOOOOOOOOOOL" - Patrzcie Piszczu strzelił!
- Tak jest! Heja BvB! - krzyczała Gabi.
- Gabrysiu. - powiedziała Lenka.
- Tak?
- Siedzimy w sektorze kibiców Legii!
- Ojć! Ja chyba będę już cicho.
- Dobry pomysł. - dołączyła się do rozmowy Marysia.
- Dobry pomysł. - przedrzeźniała ją Gabi.
- Młoda!
- Stara!
- Ej, dziewczyny! - powiedziała Lenka w momencie, w którym Legia zremisowała z Borussią po golu Dominika Furmana.
- Dobrze Furman! Pokaż tym szwabom! - krzyczała teraz Gabi. W końcu kobieta zmienną jest.
- Gabi, przecież w BvB grają też Polacy. - powiedziała Len.
- Przecież oni ich germanizują!
- Jakoś nieudanie, skoro Lewandowski najpierw mówi, że po sezonie odchodzi do Bayernu, a potem twierdzi, że nie zrozumiał pytania niemieckiego dziennikarz. - powiedziała przez śmiech Mary. - I kto by pomyślał, że z naszego grona, to ty jesteś ta mądra. - mecz skończył się wynikiem 1:1. Przyjaciółki zadowolone z remisu opuściły stadion i udały się do swojego mieszkania. Według ustalonej kolejności wzięły prysznic, a następnie poszły spać. Gabi i Marysia już słodko spały. Tylko Len nie potrafiła zasnąć. Ciągle myślała o blondynie. Włączyła telefon. Na wyświetlaczu widniała godzina 22:30. Dziewczyna postanowiła napisać smsa do Reusa.
- Nasze wyjście na kawę dalej aktualne? :)
Po chwili otrzymała odpowiedź:
~ Oczywiście! Jutro 15:00, pod stadionem? ;D
- Ok! Do jutra! Dobranoc.
~ Dobranoc. Słodkich snów. :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział za nami!
Jak się podobał?
Prolog
- Lena za chwilę się spóźnimy! - krzyczała nieustannie Marysia, gdy Lena malowała rzęsy.
- Już idę! - powiedziała schodząc ze schodów. - Jak wyglądam? - zwróciła się do dziewczyn, które ubierały buty.
- Wow, dlatego tak długo się stroiłaś! Wyglądasz nieziemsko! - powiedziała zachwycona Gabi.
- Młoda ma racje. - odrzekła Mary i powolnym ruchem palców przeczesała swoje długie włosy.
- No to idziemy. - rozkazała Lenka. Dziewczyny wyszły ze wspólnego mieszkania i powolnym krokiem kierowały się do celu. Przez całą drogę plotkowały. Gdy już znalazły się na miejscu, Gabi i Lena wzięły głęboki oddech, a Marysia spojrzała na nie i się uśmiechnęła.
- To co wchodzimy? - zapytała niewzruszona Mary.
- Wchodzimy! - odpowiedziały chórem dziewczyny.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Oto prolog! Jak się podobał?
Wiem, że trochę krótki, ale obiecuję,
że pierwszy rozdział będzie dłuższy!
Jak myślicie o jakim budynku była
mowa przez cały prolog?
- Już idę! - powiedziała schodząc ze schodów. - Jak wyglądam? - zwróciła się do dziewczyn, które ubierały buty.
- Wow, dlatego tak długo się stroiłaś! Wyglądasz nieziemsko! - powiedziała zachwycona Gabi.
- Młoda ma racje. - odrzekła Mary i powolnym ruchem palców przeczesała swoje długie włosy.
- No to idziemy. - rozkazała Lenka. Dziewczyny wyszły ze wspólnego mieszkania i powolnym krokiem kierowały się do celu. Przez całą drogę plotkowały. Gdy już znalazły się na miejscu, Gabi i Lena wzięły głęboki oddech, a Marysia spojrzała na nie i się uśmiechnęła.
- To co wchodzimy? - zapytała niewzruszona Mary.
- Wchodzimy! - odpowiedziały chórem dziewczyny.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Oto prolog! Jak się podobał?
Wiem, że trochę krótki, ale obiecuję,
że pierwszy rozdział będzie dłuższy!
Jak myślicie o jakim budynku była
mowa przez cały prolog?
środa, 11 grudnia 2013
Witam!
Hej!
Ten blog będzie o Marco Reusie, Mitchellu Langeraku i Dominiku Furmanie. Mam nadzieję, że się spodoba!
Ten blog będzie o Marco Reusie, Mitchellu Langeraku i Dominiku Furmanie. Mam nadzieję, że się spodoba!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)