- Nie wierzę, że tu jesteśmy! - powiedziała z entuzjazmem Gabi. - A ty Lenka?
- Też! I to jeszcze na takim meczu!!!
- Nie ma się czym jarać. - powiedziała Mary, pisząc smsa.
- Jak to nie ma! O patrzcie wychodzą na murawę. - w tym momencie pan Szpakowski wraz z Szaranowiczem witali się z widzami mówiąc "- Przed nami wielkie widowisko! Legia podejmie dziś drużynę z Dortmundu!"
- To najwspanialszy dzień w moim życiu! - rzekła Lena, spoglądając z upragnieniem na murawę.
- A myślałam, że dzień, w którym się poznałyśmy. - powiedziała ze smutną minką Marysia.
- Ten też. - odpowiedziała uśmiechnięta. Mecz się rozpoczął. Borussia od pierwszych minut oddawała strzały na bramkę Legionistów. Walka była jednak zacięta, co poskutkowało tym, że pierwsza połowa skończyła się bezbramkowym remisem.
- Jakiś nudny ten mecz. - z kwaśną miną powiedziała Mary.
- Jak to nudny?! Grają od jednej bramki do drugiej! - powiedziała gestykulując rękami Gabrysia.
- Idę kupić sobie coś do picia. Chcecie coś? - spytała się dziewczyn Lenka.
- Ja nie, a ty Gabi?
- Ja też.
- No to lecę! - Lena spokojnie przemierzała korytarze Pepsi Areny. Gdy dotarła do automatu z wodą. Kupiła sobie pół litrową butelkę. Gdy już zaspokoiła swoje pragnienie, postanowiła wrócić do koleżanek. Wkładała właśnie wodę do torebki, gdy poczuła, że ktoś ją popycha, a ona upada.
- Ałć! Patrz jak chodzisz pacanie! - wydarła się na zmieszanego zaistniałą sytuacją blondyna.
- Ja przepraszam. Nie chciałem.
- Ok, nic się nie stało, ale następnym razem uważaj. - powiedziała ze spokojem w głosie Lenka.
- Ok. Jestem Marco...
- Reus, piłkarz Borussii Dortmund.
- No tak, a ty to...?
- Lena Kochanowska. Miło mi ciebie poznać, a zapewne byłoby mi milej w innej sytuacji. - powiedziała wyciągając rękę w stronę blondyna, uśmiechając się przy tym przyjaźnie.
- Mi też miło, nawet bardzo. Dałabyś się zaprosić na kawę ?
- Mmmm, kusząca propozycja. Ok! Zgadzam się!
- Proszę, to mój numer. - powiedział wpisując 9 cyfr do telefonu blondynki.
- Ok, dzięki!
- Ej lowelas! Za chwilę gramy! - krzyknął podenerwowany Goetze.
- No idę już! - powiedział - Do zobaczeni. - zwrócił się do Len.
- Pa. - powiedziała uśmiechnięta. Gdy Marco zniknął jej z pola widzenia z euforii zaczęła biec do dziewczyn. Gdy już je zobaczyła, wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić:
- Nie uwierzycie kogo spotkałam!
- No kogo? Gadaj szybko! - powiedziały zdziwione zachowaniem Lenki dziewczyny.
- Spotkałam Marco Reusa i umówiłam się z nim na kawę!
- Aaaaaaaaaaa! - zaczęła krzyczeć Gabi.
- A kto to ten Reus? - zapytała nieświadoma.
- Kojarzysz ten plakat nad moim biurkiem? - zapytała Lenka.
- No... tak. Ten cały obśliniony od twoich pocałunków?
- Tak właśnie ten! - powiedziała nieświadoma swoich słów - Ej czekaj. On nie jest obśliniony!
- Jest kochana.
- Nieprawda. - gdy tak rozmawiały usłyszały "GOOOOOOOOOOOOOOOOOL" - Patrzcie Piszczu strzelił!
- Tak jest! Heja BvB! - krzyczała Gabi.
- Gabrysiu. - powiedziała Lenka.
- Tak?
- Siedzimy w sektorze kibiców Legii!
- Ojć! Ja chyba będę już cicho.
- Dobry pomysł. - dołączyła się do rozmowy Marysia.
- Dobry pomysł. - przedrzeźniała ją Gabi.
- Młoda!
- Stara!
- Ej, dziewczyny! - powiedziała Lenka w momencie, w którym Legia zremisowała z Borussią po golu Dominika Furmana.
- Dobrze Furman! Pokaż tym szwabom! - krzyczała teraz Gabi. W końcu kobieta zmienną jest.
- Gabi, przecież w BvB grają też Polacy. - powiedziała Len.
- Przecież oni ich germanizują!
- Jakoś nieudanie, skoro Lewandowski najpierw mówi, że po sezonie odchodzi do Bayernu, a potem twierdzi, że nie zrozumiał pytania niemieckiego dziennikarz. - powiedziała przez śmiech Mary. - I kto by pomyślał, że z naszego grona, to ty jesteś ta mądra. - mecz skończył się wynikiem 1:1. Przyjaciółki zadowolone z remisu opuściły stadion i udały się do swojego mieszkania. Według ustalonej kolejności wzięły prysznic, a następnie poszły spać. Gabi i Marysia już słodko spały. Tylko Len nie potrafiła zasnąć. Ciągle myślała o blondynie. Włączyła telefon. Na wyświetlaczu widniała godzina 22:30. Dziewczyna postanowiła napisać smsa do Reusa.
- Nasze wyjście na kawę dalej aktualne? :)
Po chwili otrzymała odpowiedź:
~ Oczywiście! Jutro 15:00, pod stadionem? ;D
- Ok! Do jutra! Dobranoc.
~ Dobranoc. Słodkich snów. :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział za nami!
Jak się podobał?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz