sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział IV "Ej laska, zdecyduj się wreszcie! "

- Lenuś wstawaj. - mówił delikatnie znajomy, męski głosy.
- Furman, ośle co robisz w moim pokoju w środku nocy?! - zapytała rozzłoszczona Len.
- Jeżeli według ciebie środek nocy, to jedenasta popołudniu, to się nie dogadamy.
- Mogłeś tak od razu. - wstała i zaczęła grzebać po szafkach, szukając odpowiedniego stroju.
- Wypiliście coś jeszcze z Reus`em?
- Nie, a czemu?
- Bo on cały czas po waszym mieszkaniu chodzi taki naburmuszony. Myślałem, że złapał go kac zabójca, a ty spałaś w sukience. 
- To długa historia.
- A my mamy duuużo czasu. - Lenka opowiedziała Dominikowi o wczorajszym zdarzeniu, a ten jak zwykle pomógł młodej Kochanowskiej.
- Dzięki braciszku, to ja się ogarnę, a potem do was dołączę. - powiedziała i ruszyła pędem do łazienki. Furman wiedział, że Lenie jest ciężko z zaistniałą sytuacją, ale wiedział również iż Lena należy do osób, które muszą mieć wszystko czarno na białym. Więc dziewczyna zapewne wyjaśni, to z Marco. Piłkarz Legii zszedł na parter mieszkania.
- I co obudziła się nasza królewna? - zapytała Marysia, szykując dla Lenki śniadanie.
- Tak. - odpowiedział Furman uśmiechając się do Gabi.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Goetze.
- Może pójdziemy do aquaparku? - zaproponowała Gabi. Wszyscy się zgodzili. - To idę powiedzieć Lence. - dodała i poszła do Len. Powiedziała jej o ich planach. Lenka uśmiechnęła się i zaczęła przygotowania, tak samo jak Gabi i Mary, a chłopcy pojechali do swoich miejsc zamieszkania i poszli w ślady dziewczyny.
- Gotowe?! - zapytała przyjaciółki Mary.
- Tak! - powiedziały zgodnie.
- To lecimy! - dodała Lenka. Zamknęły mieszkanie i udały się w stronę aquaparku.
- Marysiu, a objawisz nam co cię łączy z Mitch`em? - zapytała Gabi, robiąc słodką minkę.
- Yhym, na razie nic poważnego, ale mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. - powiedziała ze szczerym uśmiechem na twarzy.
- Ty to masz fajnie! - powiedziała z niemrawą miną Gabi.
- O co ci młoda chodzi? - zapytała zdezorientowana Mary.
- No bo mnie nikt nie chce!
- Ej laska, zdecyduj się wreszcie! Najpierw mówisz, że masz w dupie Dominika, a teraz, że cię nikt nie kocha. Czy ty jesteś ślepa?! On czuje do ciebie coś więcej! - powiedziała nerwowo Len i przyśpieszyła kroku widząc uśmiechnięta twarz Furmana.
- Gabrysiu, nie chcę cię martwić, ale ona ma rację. - powiedziała pewna swych słów Marysia i pogłaskała przyjaciółkę po ramieniu, a następnie poszła przywitać się z Mitchell`em. Gabi długo zastanawiała się nad tym co powiedziały jej starsze przyjaciółki. Wiedziała, że też czuje coś do Dominika, ale co? To było pytanie, na które w tym momencie nie znała odpowiedzi.
- Gabi! Co tak stoisz? Zawiesiłaś się? - krzyczał do niej Mario. Dziewczyna poszła za nimi. Zapłacili za wstęp i przebrali się. Dziewczyny w tym czasie nie zamieniły ze sobą ani słowa, chłopcy gadali głównie o piłce. Wszyscy weszli do dużego basenu i trzymali się w zwartej grupie, tylko Lenka pływała sama.
- Chyba musicie ze sobą porozmawiać. - powiedział Furman do Marco.
- Czyli wiesz?
- Wiem. - odpowiedział Dominik. - A i jeszcze jedno. Nie pogardziłbym takim szwagrem. - powiedział szeptem. - I zawsze chciałem zostać wujkiem. - Marco zdziwiony słowami pomocnika Legii, nie potrafił powiedzieć mu czegoś mądrego. Postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Podpłynął do Lenki.
- Len, ja cię przepraszam, to nie miało tak wyglądać. Ja naprawdę coś do ciebie czuję. - powiedział z ręką na sercu.
- Ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Marco jesteś wspaniałym facetem, ale ja nie mogę. Na razie możemy być tylko przyjaciółmi. - powiedziała Lenka z nieśmiałym, smutnym uśmiechem.
- Ok. - powiedział zdezorientowany Reus. Pierwszą godzinę spędzili robiąc zawody pływackie. Bawili się jak nigdy.
- Idę kupić sobie coś do picia. Chcecie coś? - zapytała Gabi, a Lenka uśmiechnęła się przypominając sobie chwilę, w której poznała Marco. Wszyscy odpowiedzieli, że nie, tylko Dominik postanowił potowarzyszyć Gabrieli. Dwudziestojednoletnia studentka medycyny nie była zadowolona z towarzystwa Furmana. Lubiła piłkarza, ale dalej miała w głowie ostre słowa przyjaciółki. Gabi szybko kupiła sobie sok jabłko i zrobiła parę łyków.
- Co się tak patrzysz? - zapytała uśmiechnięta Furmana.
- Po to mam oczy. - odpowiedział na co ona słodko prychnęła. Wrócili do radosnych znajomych. Gabi przed oczami cały czas miała słodki uśmiech rozgrywającego Legii.
- Do miłości dochodzi się maleńkimi krokami. - powiedziała jej Len, która znała widocznie większość myśli Trochowskiej, jaki kuzyn taka kuzynka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz